Przegląd imigracyjny
PAPIEŻ POPIERA IMIGRANTÓW
W minioną niedzielę zakończyła się 6-dniowa, pierwsza pielgrzymka Benedykta XVI do USA. Jednym z jej najważniejszych elementów, poza sprawą ofiar molestowania seksualnego przez księży, były sprawy imigracyjne. Papież, w rozmowach z Georgem Bushem i na spotkaniach z wiernymi podtrzymał stanowisko Watykanu, opowiadając się za reformami. Niektórzy twierdzą nawet, że konsekwentny nacisk Kościoła może nakłonić Kongres do ogłoszenia amnestii. Inni twierdzą jednak, że nie ma mowy o zmianie twardego antyimigracyjnego kursu. Pielgrzymka rozbudziła mimo wszystko nadzieje. Niektórzy liczą wręcz na “zielone karty” z Watykanu. Byłyby one efektem konsekwentnego stanowiska papieża i biskupów amerykańskich, opowiadających się przeciwko deportacjom i dzieleniu katolickich rodzin. Problem nabrał dodatkowej ostrości w sytuacji, gdy już w trakcie pielgrzymki, służby imigracyjne przeprowadziły naloty w 5 stanach, aresztując ponad 300 “nielegalnych”.
Wizyta miała kilka mocnych, imigracyjnych akcentów. Zaczęło się jeszcze w samolocie, w drodze z Rzymu do Stanów.
-Rozdzielanie rodzin przez imigrację i deportację jest groźnym niebezpieczeństwem dla społecznej, moralnej i osobistej kondycji człowieka - powiedział Benedykt XVI reporterom. -Zasadniczym rozwiązaniem tego problemu powinno być całkowite zlikwidowanie powodów, dla których ludzie imigrują oraz stworzenie w ich ojczyznach godziwych warunków pracy i mocnych więzi społecznych. Zanim jednak osiągniemy ten etap - niezależnie od miejsca pochodzenia - rodzina powinna być chroniona a nie niszczona.
Obserwatorzy odebrali to jednoznacznie jako potępienie deportacji i
apel o jakikolwiek rodzaj zalegalizowania “nielegalnych”.
W pierwszym dniu wizyty, w minioną środę, papież spotkał się w Waszyngtonie z prezydentem USA. Poruszano m.in. sprawy imigracyjne. Oficjalny komunikat z tych rozmów zaznaczał “potrzebę humanitarnego traktowania imigrantów i chronienia ich rodzin”. Z dodatkowych przecieków wiadomo, że papież jednoznacznie wypowiedział się za rozwiązaniem problemów imigracyjnych w duchu poszanowania praw człowieka. I wręcz nawoływał do amnestii.
O ile oficjalnie, Benedykt XVI nie skrytykował rządu USA za zaniedbania w tej dziedzinie, o tyle w prywatnych rozmowach z amerykańskimi oficjelami wielokrotnie dawał temu mocny wyraz. Problem ten, konsekwentnie podciągał przy tym pod zagadnienia związane z prawami człowieka. Jest to zabieg celowy i skuteczny - USA często pouczają inne kraje w tym zakresie.
Tego samego dnia, służby imigracyjne przeprowadziły jednak szereg nalotów. Agenci federalni uderzyli w fabryki przetwórstwa mięsnego, przetwarzające kurczaki, a znajdujące się w 5 stanach. Koncern nosi nazwę - nomen omen - “Pilgrim’s Pride (“Duma Osadników”).
Aresztowano ponad 300 “nielegalnych”.
W tym - Meksykanów, obywateli krajów Ameryki Południowej, Polaków, Rosjan.
Oficjele “immigration” twierdzą, że zbieżność zdarzeń była przypadkowa. A akcję przygotowywano od roku. Nie wiadomo też, czy papież dowiedział się o nalotach i jak je ewentualnie skomentował. Zaprotestowali niektórzy biskupi amerykańscy.
-Byłem tym zdumiony - przyznaje kardynał Roger Mahony, arcybiskup Los Angeles, największej katolickiej diecezji w USA. -Moim zdaniem, podobne łapanki mają totalnie negatywną wymowę. Podobne akcje, w czasie wizyty papieża są niewłaściwe w chwili, gdy Benedykt XVI jest znanym rzecznikiem praw imigrantów.
Komentując skandal, biskupi po raz kolejny podtrzymali stanowisko amerykańskiego Kościoła katolickiego, który konsekwentnie wspiera imigrantów, domagając się amnestii, połączenia rodzin i zaprzestania grożących im deportacji. Nie mówiąc już o udzielaniu azylu tym, którzy w kościołach chronią się przed wydaleniem.
To właśnie
Kościół jednoznacznie poparł proimigracyjną inicjatywę
rekomendowaną przez Busha, ale odrzuconą ostatecznie w zeszłym roku przez Kongres. Chodziło o projekt ustawy, dającej 12 mln “nielegalnych” w USA prawo do stałego pobytu i ściągnięcia rodzin.
Podczas wizyty, Benedykt XVI spotkał się na półprywatnym spotkaniu z biskupami amerykańskimi. Podkreślił, że przybysze do USA to “ludzie wiary, których należy przyjąć z otwartymi ramionami”. Papież skrytykował też społeczne konsekwencje rozdzielania rodzin. Odebrano to jako krytykę łapanek i deportacji. Zwłaszcza w sytuacji, gdy tragedie te dotykają dzieci i współmałżonków, z amerykańskim obywatelstwem lub prawem stałego pobytu.
-Rzecz jasna Ojciec Święty nie zachęca do łamania prawa - tłumaczy kardynał Mahony. -Prezentuje jedynie opinię, że łapanki nie są czynnikiem odstraszającym przed nielegalną imigracją lecz jedynie podsycają strach i poczucie niepewności w naszym społeczeństwie.
Biskup John Wester z Utah, przewodniczący Komisji Imigracyjnej przy Krajowej Konferencji Katolickich Biskupów Amerykańskich dodaje:
-Papież nie będzie komentował zbyt szczegółowych aspektów amerykańskich problemów imigracyjnych. Nie ukrywa jednak, że musimy pomagać w przestrzeganiu praw człowieka w odniesieniu do imigrantów.
-W tej sytuacji
naloty imigracyjne są w najwyższym stopniu niewłaściwe.
Papież przyjechał przecież jako emisariusz pokoju i dobrej woli oraz przywódca czołowej religii świata. Wielu aresztowanych to katolicy.
W Waszyngtonie, papież, zwracając się do biskupów amerykańskich powiedział: “Powinniśmy przyjmować imigrantów - którzy zasilają nasze szeregi - tak, by dzielić radości i nadzieje tych ludzi, pomagać im w troskach oraz wspierać ich w nowym domu. Taka jest tradycja amerykańska.
A na spotkaniu z katolicką kadrą pedagogiczną, Benedykt XVI zachęcił do popierania szkół katolickich, zwłaszcza świadczących usługi imigrantom oraz ludziom gorzej sytuowanym życiowo.
Stanowisko papieża, Watykanu i amerykańskiego Kościoła katolickiego zostało skrytykowane przez niektórych polityków amerykańskich. Kongresman Tom Tancredo, republikanin z Kolorado, były katolik obecnie przynależący do Kościoła ewangelicznego:
-Do zadań papieża nie należy angażowanie się w amerykańską politykę. Kościół robi to licząc na
zwiększenie wpływów wśród wiernych
i pozyskanie nowych.
Dodajmy, że aż 18 mln z 65 mln katolików w USA to Latynosi. Stanowią oni dwie trzecie wszystkich nowych katolików w USA, od 1960. A wiadomo, że właśnie wśród Latynosów, problemy imigracyjne są niezwykle ważne. Podobnie zresztą, jak wśród imigrantów z Azji i Afryki. Nie bez znaczenia jest też fakt rosnącej liczby księży-obcokrajowców, podejmujących posługę duszpasterską w Stanach.
Kler ma jednak swoją interpretację. Jeszcze w połowie marca, Komisja Imigracyjna Krajowej Konferencji Katolickich Biskupów Amerykańskich spotkała się z Julie E. Myers, dyrektorką Immigration and Customs Enforcement - agendą rządową, odpowiedzialną za egzekwowanie prawa imigracyjnego. Biskupi zaapelowali o nieprzeprowadzanie nalotów antyimigracyjnych w kościołach oraz o zapewnienie właściwej reprezentacji prawnej zatrzymanym przez ICE.
Można liczyć się z tym, że w Stanach, nadal
nasilać się będą naciski kleru katolickiego na proimigracyjne reformy.
Już teraz widać te wpływy. W grudniu 2007, w liście do kandydatów prezydenckich, kardynał Mahony skarcił ich za wypowiedzi, “zaogniające antyimigranckie nastroje w USA”. Po tym liście, kandydaci wyraźnie zrezygnowali z krytyki imigrantów. Obecnie, Barack Obama, Hillary Clinton i John McCain trzymają się tej linii.
Tymczasem z kręgów kościelnych dochodzą coraz bardziej zdecydowane nawoływania o prawa dla imigrantów.
-W mojej opinii, imigranci to bohaterscy ludzie - podkreśla przesłanie pielgrzymki ks. Ronald T. Marino, przewodniczący biura imigracyjnego Diecezji Katolickiej na nowojorskim Brooklynie. -I już sam fakt, że papież zwrócił publicznie uwagę na ten problem mówi sam za siebie.
Przemówili też sami imigranci. Podczas ceremonii pożegnalnej na lotnisku Kennedy’ego w Nowym Jorku, wierni - w tym, w dużej mierze imigranci - modlili się w 29 językach. Także w polskim...
Andrzej Wąsewicz